sobota, 22 listopada 2008

Poczatek wyprawy Szefa (i Jego Zolnierzy!)




Pewnego szarego i chlodnego dnia (jak zazwyczaj w Polsce) Szef obudzil sie na kacu (jak zazwyczaj). Szef byl zly.
Stwierdzil, ze ma juz dosyc zycia w pochmurnej, zajebiscie zimnej, i smutnej jak pizda Polsce.

Szef postanowil wyruszyc na Wakacje Szefa.
Wakacje Szefa musza byc odpowiednie dla Szefa.

Szef lubi kraje w ktorych wulkany sa gorace, a kobiety jeszcze goretsze. Szef lubi kraje obfitujace w przemoc, platny seks, gdzie alkohol i krew leja sie strumieniami, i w ktorych mozna robic wiele ,,interesow,,.

Jakich to interesow, to tylko szef wie. I to wlasnie dlatego to On jest naszym szefem, a nie odwrotnie.

Jako prosci zolnierze nie jestesmy dopuszczani do tajemnic Szefa. I tak bysmy nic z tego nie zrozumieli. Jestesmy za to duzi i silni. I dlatego szef nas zabral na swoja wyprawe.

Wiemy tylko tyle o interesach szefa, ze maja cos wspolnego z przemyslem bananowym.

Naturalnym wyborem szefa byl wyjazd do Ameryki Centralnej.

Szef jest szefem w wielu dziedzinach biznesu. Miedzy innymi byl wspolzalozycielem klubu Penetratorow Globalpenetrator - http://www.globalpenetrator.pl/.

Szef zabral zolnierzy, i dolaczyl sie z nimi do 10-osobowej ekspedycji klubu na wyprawe 2-miesieczna, majaca na celu przejechac Ameryke Centralna od Panamy do Belize, po drodze wyprubowujac lokalne zasoby rozrywkowe oraz robiac swoje interesy, o ktorych my zolnierze nic nie wiemy.

Niestety, w trakcie wyprawy doszlo do kofliktu swiatopogladowego miedzy Szefem oraz reszta grupy. Okazalo sie, ze reszta grupy preferuje styl zwiedzania przyjety przez grupy niemieckich emerytow (i nie chodzi tu bynajmniej o tych emerytow ktorych widuje sie w kurorcie Pattaya w Tajlandii na przyklad).
Emeryci z GP wola pic whisky (a nawet nazwali samych siebie whiskaczami, celem dodania sobie splendoru) i rznac biale kobiety i unikac miejsc ciekawych (niebezpiecznych).

Szef, jako milosnik rozrywki wysokiego woltazu wnerwil sie, i odlaczyl od emerytow. Szef nie odlaczyl sie oczywiscie sam. Szef jako madry Szef nigdy nie podrozuje sam po krajach smietnikowych. Do towarzystwa i ochrony zabral swoich dwoch zolnierzy (czyli NAS!).


Zolnierz Lucas:










Zolnierz Olo:










I tak podroz Szefa w poszukiwaniu przygod, rozrywki i okazji do ubicia dobrego interesu od razu nabrala rumiencow...

2 komentarze:

bastek pisze...

to tak to jest z sex emerytami alkoholikami nic nie wiedza o prawdziwych przygodach a potem maja wiele do opowiadania .... che, che, che

karla pisze...

dopiero teraz tu wlazlam, mimo, ze linka dostalam jeszcze w listopadzie...zaczynam wiec czytac :)
no tak, moglam sie spodziewac, ze sie podzielicie :D